
Aby za tydzień zwolnić weekend dla juniorek, które grać będą w ćwierćfinałach mistrzostw Polski w swojej kategorii wiekowej, Gedania Żukowo zrezygnowała z przywileju gospodarskiego i po raz drugi w tym sezonie pojechała do Muszyny. W spotkaniu rozegranym awansem z 17. kolejki PlusLigi Kobiet zespół Bank BPS Muszynianka Fakro pokonał gedanistki 3:0 (25:12, 25:13, 25:20).
MUSZYNIANKA: Śrutowska, Jagieło zdobyła 3 punkty, Pykosz 9, Żebrowska 4, Mirek 4, Bednarek-Kasza 11, Zenik (libero) oraz Bełcik 4, Witczak 6, Skowrońska 4, Solipiwko 7.
GEDANIA: Jeromin, Kurnikowska 9, Łukasik 2, Lizińczyk 5, Plebanek 11, Szymańska 5, Siwka (libero) oraz Sachmacińska, Pasznik 5, Łozowska.
W rozgrywkach juniorek Gedania broni mistrzowskiego tytułu. Nic zatem dziwnego, że na finiszu sezonu zasadniczego, w którym i tak gedanistki nie mogą wyrwać się z ostatniego miejsca w seniorskiej elicie, priorytet otrzymała drużyna do lat 19.
Po sobotnim spotkaniu ze Stalą Mielec podopieczne Pawła Kramka przemieściły się do Muszyny, gdzie dziś zagrały z mistrzyniami Polski. Tym razem gedanistki, w odróżnieniu od wczorajszego pojedynku, grały tym lepiej im bliżej było do ostatecznego rozstrzygnięcia, a może po prostu to faworytki im na więcej zaczęły pozwalać, m.in. przez korekty w składzie.
W inauguracyjnej partii miejscowe ani myślały eksperymentować. Z nominalnie rezerwowych jedynie Agnieszka Śrutowska dostała szansę na rozegraniu. Tym samym wyższość mistrzów nie podlegała dyskusji.
W drugim secie Bogdan Serwiński dokonał aż czterech zmian, zostawiając na parkiecie tylko podstawowe środkowe bloku, do których "dołożył" na wystawie eksgedanistkę Izabelę Bełcik. Z ławki zaś weszła kapitan Gedanii z poprzedniego sezonu, Elżbieta Skowrońska. Z tym składem nasza drużyna, w której od drugiego seta rozgrywała Aleksandra Pasznik nieźle trzymała się do 8:11. Ostatecznie wysoko przegrała tę partię, bo na 12 kolejnych punktów Muszynianki zdołała odpowiedzieć tylko czterema.
W trzeciej części gry Gedania nawet prowadziła 4:3. Co prawda na pierwszą przerwę techniczną zeszła już ze stratą (5:8), ale aż do końca spotkania walczyła dzielnie o każdy punkt. Udało się nawet dogonić remis na 16:16. Dopiero kłopoty z przyjęciem zagrywki w końcówce meczu, zwłaszcza po serwisach Marty Solipiwko i Agnieszki Bednarek-Kaszy, nie pozwoliły powalczyć o niespodzianką, jaką z pewnością byłoby "urwanie" seta mistrzyniom.
- Próbowałem namówić podopieczne na podjęcie walki. Niektóre to czyniły, inne zjadła trema. Natomiast udało nam się poćwiczyć niektóre warianty, na którymi pracujemy - przyznał Paweł Kramek, szkoleniowiec Gedanii.
- Niektóre z siatkarek Gedanii mogą zrobić karierę, ale na razie powinny ogrywać się w niższej klasie rozgrywek. Dziś dałem pograć wszystkim zawodniczkom z wyjątkiem Sylwii Pyci, która w ostatnim czasie była mocno eksploatowana - mówił Bogdan Serwiński, trener i... prezes klubu z Muszyny.